Z dumą informujemy, że uczeń klasy szóstej – Julian Magulij – zajął 3 miejsce w XV Powiatowym Konkursie Literackim „Mój przyjaciel pies”, który zorganizowany został przez Szkołę Podstawową nr 12 w Głogowie, pod patronatem Dolnośląskiego Kuratorium Oświaty.
Poniżej prezentujemy wiersz napisany przez Juliana:
Julian Magulij
„Warszawa – Głogów”
Czedar to pies, pies z krwi i kości
Pies kudłaty
Pies duży
Pies rudy
A oczy jego – są jak dwa bursztyny
Czedar jest psem niezwykłym… jak każdy inny pies
Czedar jest psem wyjątkowym… jak każdy inny pies
Czedar jest psem, który… ma na ciele blizny
Czedar to mój pies
Mój pies z bliznami
A blizny te to jego historia
Czedar się błąkał – smutkiem ogarnięty
Niepokój czuł, przerażenie
Czuł się niechciany, po wsiach przeganiany
Dostał schronienie – trafił do schroniska
Czy to wystarczyło? Każdy odpowie sobie sam…
Buda, jedzenie, od wolontariuszy uściski
I pustka, i brak, i oczekiwanie tylko każdego dnia
Nikt nie wiedział, skąd blizny na pysku
Nikt nie wiedział, czemu zęby do dziąseł starte
Nikt nie wiedział, co przeżył
Czemu samochodów się boi
Czemu niektórych mężczyzn szczekaniem odgania
A gdyby mógł mówić, z tchem zapartym słuchaliby jego historii..
Jego historia nie skończyła się w schronisku
Był to etap odpoczynku, rok okrągły w stagnacji
Podróż prawdziwa – podróż po psie życie prawdziwe
ciągnęła się przez kilometry długie
tyle dokładnie, co z Warszawy do Głogowa
Nie wiedział, gdzie jedzie
Nie wiedział, z kim jedzie
Nie wiedział, co go czeka
Ale zaufał – więc wiedział, że będzie dobrze
Z nadzieją w duszy
i psim uśmiechem na pyszczku
całą podróż do DOMU
spędził oparty o kolana moje
przytulony, jakbyśmy pisani byli sobie…
Tamta podróż
w tamten styczniowy dzień zimny
życie jego odmieniła
i moje także
Tamta podróż
symbolem została podróży jego życia
końcem rozpaczy
początkiem błogości
początkiem życia wspólnego
Tamta podróż
Łzy dziś wyciska gdy we wspomnieniach wraca
Każdego dnia myślę
że apogeum radości widzę w jego spojrzeniu
Ale to radość niezmierzona, nieniknąca
Ja i mój pies
spędzamy na łące często czas
z piłką, uśmiechem i słońcem nad nami
I nawet nie myślę,
że tamta podróż tamtego dnia mogłaby się nie odbyć…

